Kliknij !



Sekretarze

Sekretarze
Kliknij!

Wybierz język!

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Przygoda. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Przygoda. Pokaż wszystkie posty

sobota, 19 lutego 2011

Bitterlandii i postawieniu się temu Evronowi!


Witajcie pandy jak wam mija dzień? Na początek chodźmy do Oskara po poradę i kolejne 100 monet.  A teraz do szpitala zobaczyć jak miewa się nasz kochany Pokopets. Wyskoczył z niego zdrowy, jesteśmy świetnymi lekarzami, i dostajemy fartuch lekarza! Bd mogli go nosić przez 5 dni będąc złotą pandą dostajemy go na zawsze. Niedługo nowe przygody! Ok a teraz chodźmy na taras może coś nowego tam sprzyja. Aha i wygląda na to że następna jakże ciekawa przygoda będzie o zwiedzeniu:

Bitterlandii i postawieniu się temu Evronowi!

Mam nadzieje że będzie fajna. Dobra a co z tym tarasem, nic nowego stoi pusty lub zapełniony pandami. Dobrze więc do zobaczenia!

                                                          

sobota, 23 października 2010

Pechowa sobota i obraz czarnego kota.


Opowiadanie by Dziennikarz @Emilka@
z cyklu "Wyprawy w nieznane"
pt. "Pechowa sobota i obraz czarnego kota"
To już dzisiaj - mój wyjazd do cioci w górach. Coś cudownego. Te wszystkie wzniesienia, krajobrazy i szczyty! Zabawa taka nie byle jaka! Spakowane torby, już czas... na trasę! Ciocia Magda obiecała
mi, że przyjedzie po mnie. Mam czekać pod chatką, lecz pojawił się pewien problem. Zniesienie
wszystkich toreb z wysokiego drzewa to nie prosta sprawa. Może coś wymyśle, ale to szybko, bo nie ma czasu na zbędne przemyślenia. Otwarłam drzwi, a niedaleko nich leżały pakunki. NAGLE... Trach, bach, bęc! Wszystkie walizki i torby spadały na ziemię. No to jeden problem mam z głowy.
Phi, do przyjazdu cioci zostały całe 2 godziny. Dla mnie to 100 lat przygotowań. Przynajmniej już torby mam na dole. Teraz jedzenie na wynos. Czternaście kanapek wystarczy? Dołóżmy do tego pięć jabłek, siedem bananów, wodę mineralną. Jedzonko przygotowane! Teraz ubrania i bagaż będzie cały gotowy. Jedna sukienka... O nie! Moja szafa okazała się pusta! Co ja teraz spakuje?
Jest jedno wyjście. Wypranie ubrań ręcznie. Trochę się na tym zapracowałam, ale wyprawa to wyprawa. Pobiegłam do kuchni. Nad kuchenką wisiał obraz czarnego kota namalowany przez właśnie tą ciocię Magdę. Opowiadała mi ona, że jeżeli obraz spadnie i jego ramka się rozbije będę miała nieszczęście przez cały następny tydzień. Okno samo się otworzyło i zawiał mocny wiatr. Czarny kot w ramce zachwiał się i spadł. Czy dzisiaj nie jest piątek 13-nastego? Raczej sobota 23-ego. Cały kolejny tydzień będzie nieszczęśliwy, czyli cały pobyt u ciotki. A niech to. Jeszcze zostało pół godziny do przyjazdu Cioci Magdy i wreszcie wyjazd w góry. Spojrzałam przez okno, runęła ulewa, a moje bagaże na podwórku. Migiem poleciałam na dwór. Wszystkie torby zostały dostarczone do domu. Zmęczona przeciwnościami losu zasnęłam na fotelu, aż do chwili, kiedy zabrzmiał dzwonek do drzwi. Przebudziłam się i otworzyłam. Była to ciocia! Byłam taka szczęśliwa! Zabrała moje pakunki od siedmiu boleści i włożyła do bagażnika. Kazała mi wsiąść do samochodu. Zasiadła za kierownicą i wreszcie wyjechałyśmy!
Ale się ciesze! Ciekawe co mnie spotka na miejscu...
CDN.

wtorek, 17 sierpnia 2010

Co dziś rano robiłam; ]

Hej,heej,to znowu jaxd.
Jak wstałam to pokonałam tego wrednego Krucia.
Wąsy znów ma długie; [
Zamieniony przedmiot to kaczuszka w stadninie.
Ja dziś wygrałam studio piękności.
Wróciłam do chatki i zrobiłam tosty bambusowe.
Pycha;D
Włączyłam telewizor.
Leciał jakiś fajny film przygodowy.
Super!
Niestety się kończył.
Poszłam na spacer po plaży.
Usiadłam na kawałku drzewa i patrzyłam się na ognisko.

Zrobiło mi się gorąco,więc pobiegłam do chatki po stój do kąpieli.
Pobiegłam nad jezioro.
Zjeżdżałam w niebieskim kole.
Usiadłam przy brzegu i pogłaskałam Woobisia.
Poszłam do domu się przebrac i ogrzac.
Wysuszyłam włosy i uczesałam włosy.
Wszystko to było ze studia urody; ]
Przejrzałam się w lodowym lustrze.
Super.
Poszłam do restauracji na przekąskę.
Zjadłam małą porcję frytek i wypiłam sok bambusowy.
Wróciłam do chatki i na karmiłam zwierzaki.
Papatki; ]

piątek, 6 sierpnia 2010

Historia: Świeczka pełna łez


Gdy tylko dowiedziałam się, że maszyna New Item rozdaje prezenty, szybko dopiłam herbatkę, stojącą w pół pustą już przez kilka godzin i pobiegłam do dżungli.
Zeszłam w dół do jaskini i podeszłam do maszyny. Ta podała mi swoją mechaniczną ręką pudełko. Powędrowałam z prezentem do domu. Siadłam na fotelu, zaświecając lampę z newslettera. Pociągnęłam za sznurki i podarłam brązowy papier. Ujrzałam świeczkę. Była umieszczona w szklanym pojemniczku, a między nimi było coś niebieskiego i wyglądało jak galareta. Były tam jeszcze małe muszelki.
"Ładne" powiedziałam w myślach. Wstałam i rozejrzałam się po mojej chatce. Nie było tam miejsca, gdzie mogłabym postawić świeczkę. Przypomniałam sobie, o mojej babci, która bardzo lubi tego typu rzeczy. Ubrałam swoją czerwona kurtkę i popędziłam do babci. Przywitała mnie z otwartymi ramionami. Zapytała, co mnie sprowadza. Powiedziałam, że mam dla niej prezent. Zaprosiła mnie do środka i zaprowadziła do salonu. Usiadłam na kanapie i wyjęłam z torebki świeczkę. "Ah.. to.. to abrdzo ładne, ale.. ale.. już się ściemnia, idź już, idź". Babcia mnie zwyczajnie wyprosiła. Bardzo się ździwiłam. Usłyszałam szloch za drzwiami. Wciągnie powietrza nosem.
Babcia otworzyła mi drzwi. "Przepraszam.. wejdź". Usiadłam na kanapie a babcia w fotelu.

"To było bardzo dawno - zaczęła - Byłam młoda. Zakochałam się w pandzie imieniem Bruno. Ale on mnie zostawił. A na pożegnanie zostawił mi podobną świeczkę." Babcia opowiedziała mi całą historię. Rozpłakałam się na dobre. Babcia postawiła świeczkę obok zdjęć: moich, mojej mamy, mojego dziadka... i Bruna. Pożegnałam babcię i wróciłam do chatki z zapuchnietymi oczami.