Kliknij !



Sekretarze

Sekretarze
Kliknij!

Wybierz język!

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą restauracja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą restauracja. Pokaż wszystkie posty

środa, 25 sierpnia 2010

Konkurs gotowania, czyli czas czarowania!


Opowiadanie Sekretarki @Emilki@
pt. "Konkurs gotowania, czyli czas czarowania"


Był piękny, słoneczny, bezchmurny poranek. Obudziłam się około godziny 9:00. Listonosz zdążył już donieść "Poranne Newsy z Panfu". Pozwoliłam sobie przeczytać parę stron, lecz coś przykuło moja uwagę. Było to ogłoszenie w owej gazecie. "Konkurs gotowania u Bruna", tak na nagłówku było zapisane. "Dzisiaj o 12:00, w Restauracji w San Franpanfu".






- Mogę spróbować - pomyślałam - Tylko co ugotuję?
-Hmmm... zajrzę do książki kucharskiej - głośno pomyślałam.
Już chciałam po nią sięgnąć, lecz wiatr mocno zawiał i zrzucił z łóżka gazetę. Otwarła się właśnie na tej stronie z ogłoszeniem. Postanowiłam przeczytać jeszcze raz ogłoszenie: "W tym konkursie liczy się pomysł i wykonanie, więc proszę nie używać kucharskich książek".
Mój pomysł zrujnowany, ale no cóż, nie wszystko zawsze musi pójść zgodnie z planem. Teraz muszę bardziej pomyśleć. Może przyrządzę pizze z bambusem? Każdy zna te danie...
Albo zapiekanka? Nie!
I tak myślałam z 2 godziny. Była już 11, czyli tylko godzina do 12. Ubrałam czapkę i fartuch kucharski. I zaczynało się prawdziwe myślenie.
-Już wiem co ugotuje! - wykrzyknęłam na całą chatkę.
Przygotowałam potrzebne produkty do przepisu i pobiegłam już do Restauracji. Tam czekał Bruno wraz z 3 pandami.
-Witaj! Czy ty też na konkurs? - zapytał Bruno.
-Tak - krótko odpowiedziałam.
-Wspaniale! Teraz musimy poczekać na inne pandy. - oznajmił Bruno.
Po paru minutach przyszły kolejne pandy. Razem uczestników było 7. W końcu wybiła 12.
- No moi kucharze! Do roboty, macie tylko godzinkę! - wykrzykiwał Bruno.
Zabrałam się do roboty natychmiast. Kroiłam bambusy, przekrajałam śliwki i wyciskałam sok z pomarańczy. Wrzuciłam wszystko do misy i wymieszałam.




I tak minęła mi godzina gotowania. Bruno zadzwonił dzwonkiem i wszyscy uczestnicy przestali gotować. Kucharz teraz spróbuje wszystkich dań i najlepszemu wręczy niebiesko złotą rozetkę.
Przyszła kolej na moją sałatkę. Wziął łyżkę i znużył w potrawie... włożył do ust.
- Mniam! To najlepsza potrawa jaką kiedykolwiek jadłem! Zasługujesz na nagrodę! - wykrzyknął Bruno.
-Dzię... dziękuje - od powiedziałam na to wszystko cichutko.

Wszyscy bili mi brawa. Naprawdę bardzo się zdziwiłam. Bruno zajadał się moją sałatką, a ja wróciłam do domu. Zrobiłam sobie jeszcze jedną sałatkę i rzeczywiście była nawet dobra.
Od tej pory gotowanie zostało moim ulubionym hobby.

Koniec!
(Opowiadanie by @Emilka@/don't copy)